Magdalena Woźniak uczennica obecnie klasy IIf została zakwalifikowana do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych w ramach programu AFS

AFS to największa na świecie edukacyjna organizacja wymian międzykulturowych dla młodzieży na poziomie licealnym.

Madzia już jest w Stanach Zjednoczonych i opowiedziała nam w jaki sposób dowiedziała się o tym programie i jak wyglądała cała droga rekrutacji:

„Po raz pierwszy o Stypendium College dowiedziałam się od koleżanki, która aplikowała rok wcześniej, a już od siedmiu miesięcy przebywa w Anglii i uczy się w Ampleforth College. Więcej informacji o Stypendium uzyskałam podczas wyjazdu do Taize, organizowanego także przez Fundacje TDJ. Jedna z uczestniczek tego wyjazdu (mama jednego z laureatów) bardzo zachęcała mnie do aplikowania i udało jej się rozwiać moje wątpliwości. Następnie rozmawiałam z moim tatą, który ucieszył się, że chcę aplikować i przyniósł mi foldery, zawierające informacje o procesie rekrutacji oraz o samym wyjeździe. Natomiast o AFS dowiedziałam się już w trakcie rekrutacji na Stypendium College. Jedna z osób bezpośrednio z Fundacji TDJ opowiedziała mi o możliwości wyjazdu w ramach współpracy TDJ z AFS. Ta opcja od razu wydała mi się niezwykle interesująca, więc kiedy dowiedziałam się, że niestety nie zostałam zakwalifikowana na wyjazd do Anglii, bez wahania postanowiłam spróbować swoich sił w tym procesie rekrutacji.

Do aplikacji bardzo zmotywowała mnie moja koleżanka, o której wspomniałam już wcześniej. Jej opowieść o całym procesie rekrutacji oraz o wyjeździe brzmiała dla mnie bardzo atrakcyjnie i zachęcająco. Odwagi dodała mi również rodzina, która od początku mnie wspierała.

Proces rekrutacji do Stypendium College był dla mnie jedna wielką, niezapomnianą przygodą. Poznałam ciekawych ludzi, z którymi do teraz utrzymuje kontakty. Myślę, że także dużo dowiedziałam się o samej sobie – o swoich predyspozycjach, słabych i mocnych stronach i o tym jaką radość i satysfakcję daje mi pokonywanie kolejnych kroków do realizacji celu. Oczywiście miałam sporo obaw, bałam się że Jury będzie bardzo rygorystyczne w ocenie moich prac i odpowiedzi. Obawiałam się też, że między mną, a pozostałymi uczestnikami wywiąże się ostra rywalizacja. Okazało się jednak, że moje prace, zarówno te w języku angielskim jak i w polskim zostały pozytywnie ocenione, a z pozostałymi uczestnikami szybko się zaprzyjaźniłam.

Sam proces rekrutacji składał się z trzech etapów. Pierwszy z nich polegał na wysłaniu prostej aplikacji zgłoszeniowej. Drugi etap polegał na wypełnieniu formularza, który wymagał napisania kilku krótszych i dłuższych wypowiedzi pisemnych po polsku i po angielsku. Trzeci etap miał na celu poznanie nas aplikujących przez Fundację TDJ osobiście. Tak więc ja wraz z pozostałą czwórką uczestniczek udałyśmy się do biura Fundacji TDJ w Katowicach. Były tam zadania zarówno grupowe, jak i rozmowy indywidualne z uczestnikiem i jego rodzicami. Nie będę ukrywać, że to wszystko trochę mnie stresowało, najbardziej chyba te rozmowy indywidualne. Okazało się jednak, że były przeprowadzone w bardzo przyjaznej atmosferze. Najlepiej wspominam zadania grupowe, pomimo stresu, mieliśmy przy nich dużo zabawy i każdy mógł wykazać się kreatywnością.

Proces rekrutacji do AFS był dla mnie nieco trudniejszy i trochę bardziej złożony. Na początku musiałam wypełnić wstępna aplikację, która zawierała między innymi list motywacyjny. Następnie wzięłam udział w trzydniowych seminariach rekrutacyjnych, gdzie pomimo moich obaw świetnie spędziliśmy czas wraz z uczestnikami oraz prowadzącymi wszystko wolontariuszami. Na warsztaty, które odbywały się w Piekarach, niedaleko Krakowa każdy musiał przygotować prezentację między innymi swojego talentu lub pasji. Na miejscu okazało się, że było to potrzebne do zorganizowania talent show. Zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie i miło wspominam nie tylko same występy, ale i atmosferę, w której wszystko się odbywało. Mimo to wystąpienie przed tak duża publicznością było dla mnie trochę stresujące. Również podczas tych seminariów musiałam dokonać wyboru państwa, do którego chciałabym pojechać. Na szczęście w podjęciu decyzji pomogli mi wolontariusze, którzy brali już udział w takich wymianach i mogli odpowiedzieć na nasze pytania, doradzić, rozwiać wątpliwości.

Najtrudniejsze chyba jednak były dla mnie nie seminaria lecz kolejny etap, który polegał na napisaniu listu do rodziny goszczącej w języku angielskim oraz odpowiedzeniu na szereg szczegółowych pytań zawartych w formularzu. Pytania te odnosiły się między innymi do ważnych dla mnie wartości, preferencji, przyzwyczajeń. Pamiętam, że sporo czasu zajęło mi napisanie tego listu. Zależało mi, żeby rodzina goszcząca dowiedziała się z niego jak najwięcej o mnie, o mojej osobowości, zainteresowaniach, wadach i zaletach.

Podczas rekrutacji odbywały się także spotkania mające na celu zaprezentowanie nam jak działa AFS i z czym możemy się spotkać podczas wyjazdu za granicę. Kolejne specjalnie poświęcone temu seminaria odbędą się już w czerwcu. Jako, że wybrałam Stany Zjednoczone, czekał mnie jeszcze jeden etap, którym również nieco się denerwowałam – był to egzamin językowy ELTiS. Odbył się on w Warszawie i na szczęście nie był dla mnie bardzo trudny.

Za swój sukces w czasie rekrutacji uważam realizację zadań, które wykonywaliśmy w grupach podczas seminariów w Piekarach. Jestem bardzo zadowolona z efektu naszej wspólnej pracy. Chyba całkiem nieźle poszły mi też rozmowy indywidualne. Szczerze mówiąc nie do końca jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wszystko będzie wyglądało na miejscu. Moje wyobrażenia opierają się głównie na entuzjastycznych relacjach wolontariuszy AFS, którzy sporo opowiadali nam o swoich własnych doświadczeniach podczas wyjazdów. Chciałabym zbudować dobre relacje z rodziną goszczącą, do której trafię. Mam nadzieję, że uda mi się w jak największym stopniu poznać amerykańską kulturę i stać się członkiem różnego rodzaju społeczności. Wiem, że będzie mi brakowało organizacji, w które jestem zaangażowana tutaj w Polsce. Liczę jednak, że w USA będę prowadzić równie aktywne życie. Będę też na pewno korzystać z każdej okazji odwiedzenia ciekawych miejsc.

Największym wyzwaniem dla mnie podczas wyjazdu może okazać się aklimatyzacja w nowym miejscu, z dala od rodziny i przyjaciół oraz przyzwyczajenie się do nauki w szkole anglojęzycznej. Do wyjazdu przygotowuję się poprzez intensywną naukę języka angielskiego. W najbliższym czasie zamierzam dowiedzieć się jak najwięcej o USA, czytając i rozmawiając z ludźmi, którzy brali udział w podobnych wymianach. Myślę, że mogą oni udzielić mi wielu cennych wskazówek. Ponadto w ostatnich tygodniach wykonuję różnego rodzaju szczepienia, które są konieczne do wyjazdu.

Wyjazd wyobrażam sobie jako niesamowitą przygodę, która z pewnością odmieni moje dotychczasowe życie oraz doda mi odwagi. Będzie to dla mnie ogromna szansa na rozwój. Po powrocie czeka mnie jeszcze egzamin maturalny, na którym będę musiała się całkowicie skupić. Jest to mój priorytet. Myślę, że ten rok spędzony w Stanach będzie miał spory wpływ na moją dalsza edukację, może nawet na życie zawodowe. Z pewnością nabiorę swobody w podróżowaniu oraz w posługiwaniu się językiem angielskim, a kontakty z ludźmi poznanymi na wymianie będę utrzymywać także po powrocie do Polski. Być może, więc zdecyduję się na kolejne wyjazdy podczas studiów i będzie mi łatwiej podjąć pracę w międzynarodowym środowisku. Do tego jeszcze jednak sporo czasu, trudno mi sięgać tak daleko w przyszłość”.

Życzymy wszystkiego najlepszego i liczymy w ciągu roku szkolnego na relację.

Powodzenia :-)

Share →











Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress